Prywatność czy bezpieczeństwo

Uregulowania prawne dotyczące internetu coraz ściślej opisują zasady poruszania się w cyberprzestrzeni. Niektórzy się cieszą, bo mniej niejasności, a inni sądzą, że im mniej państwo czy Wspólnota Europejska angażują się w działanie internetu, tym lepiej. Jak powiedziano, naturalną właściwością państwa jest dążenie do rozszerzania kontroli (nie mam tu na myśli paranoicznych wizji z Kaczyńskimi w roli głównej).

Wydaje się, że najrozsądniej byłoby uczynić z internetu niemiecką autostradę - taki wyjątek na prawnej mapie świata, gdzie kwitnąć może poczucie bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa od błędu systemu. Tak, bo internet to nie tylko dziecko w sieci i Czy wiesz kto jest po drugiej stronie?. Dziecko jest w niebezpieczeństwie dopiero gdy opuści sieć i uda się na całkowicie realne spotkanie z panem z drugiej strony monitora.

Bezpieczeństwo to w ogóle ciekawa sprawa. Poczucie niebezpieczeństwa jest towarem, dzięki któremu można przepchnąć jakąś ustawę, zapewnić oglądalność programowi telewizyjnemu i temu podobne. Przez to wiemy coraz mniej na temat stanu faktycznego. Niedawno w Informacjach Polsatu materiał na temat kilku ptaków skierowanych do badań na obecność ptasiej grypy poprzedzono planszą Ptasia grypa nadchodzi. Pod koniec wydania do studia dotarła informacja, że badania wykazały iż ptaki są zdrowe...

Któż jest w mocy ocenić prawdziwy poziom ryzyka? Ciekawą rozmowę o ryzyku przeprowadził z niemieckim socjologiem Jacek Żakowski. Co poniektórzy czytelnicy pewnie jednak zapytają w duchu czy, jak uważa ów socjolog, w dzisiejszych czasach rośnie ryzyko

Ono już zawsze będzie. I będzie stale rosło. Musimy się nauczyć żyć ze świadomością ryzyka. Spokojne stare czasy odeszły na zawsze.

czy może raczej owa świadomość ryzyka? Z tego co wiem, były już takie momenty w historii w których o to by dostać mieczem albo spłonąć na stosie nie było trudno.

Ileż to razy zapewnia się obywateli na całym świecie, że różne obostrzenia prawne wprowadzane są tylko po to by zapewnić im większe bezpieczeństwo. Oczywiście służby specjalne muszą w jakiś sposób monitorować działanie różnych podejrzanych grup, ale czy przyznanie im prawa do gromadzenia zapisów wszystkich rozmów telefonicznych albo masowego przechwytywania danych (Carnivore) zapewni mnie, jako obywatelowi, większe bezpieczeństwo od śmierci spowodowanej atakiem terrorystycznym? Szczerze wątpię.

W Polsce paranoiczna kontrola jeszcze się nie zadomowiła, choć co bardziej wyczuleni na te sprawy Polacy mogą się pewnie nie za dobrze czuć zakolczykowani numerem PESEL (numery to była przecież specialite de la maison wszelkiego rodzaju obozów). Poczucie ryzyka jednak rośnie, więc obostrzenia są chyba tylko kwestią czasu.

Czemu w ogóle zastanawiać się nad kwestią prywatności? Czy to nie zwykłe bicie piany? Nie, wydaje się, że to wartość, której poszanowanie wypracowała cywilizacja. Jak pokazują przypadki różnych ludzi - wartość, którą zwykle w pełni docenić można dopiero, gdy się ją straci.

Warto by się także zastanowić czy pytanie umieszczone w tytule jest postawione właściwie...

Portret użytkownika palik

no właśnie

??Warto by się także zastanowić czy pytanie umieszczone w tytule jest postawione właściwie…??

Właśnie :)

IMHO powinno być prywatność I bezpieczeństwo – a przynajmniej do tego powinniśmy dążyć.

(btw wybaczcie chaotyczność wypowiedzi ale spieszę się :P)

Spójrzmy na to tak: mamy nową przestrzeń społeczną, naśladującą jak się tylko da rzeczywistość. Większość usług sieciowych udaje lub twórczo rozwija i ułatwia wszelkie społeczne zachowania – takie jak dyskusja, wymiana poglądów (fora dyskusyjne), nauka, zakupy, pogaduchy przy kawie (chaty nomen omen java :D), praca i rozrywka (tv, radia), nawet wirtualne miasta i państwa…

Jednocześnie każdy może bez problemu założyć swój blog, radio, telewizję – i to bez większych wydatków. To z jednej strony rewelacja, bo możesz próbować się wyrazić i dotrzeć do każdego na świecie, ale też nie do końca wiadomo co z tej rewelacji może złego wyniknąć.

Jak w każdej przestrzeni społecznej i tu pojawiają się osoby wykorzystujące ją do celów nielegalnych lub wątpliwych moralnie czy etycznie.

Ale czy w ogóle traktować internet jako odrębną sferę? W końcu net to też rzeczywistość – miesza się z naszym życiem na każdym kroku, człowiek staje się homo networkus :) – z komórką/laptopem w ręku jest usieciowiony maksymalnie.

Skoro mamy od lat pesele, numery, dowody tożsamości, skoro jakaś władza wykonawcza może nas sprawdzać, wylegitymować, przeszukać, to wydaje mi się naiwnością wiara, że w sieci można być anonimowym i co ważniejsze bezkarnym.

Może i śledzenie mojego ruchu w sieci jest nieco krępujące , ale na codzień jestem śledzony przez sąsiadów, którzy pewnie donieśliby komuś gdybym nagle zaczął zachowywać się dziwnie… wiem, że ja nie jestem materiałem na hackera czy terrorystę, ale czy człowiek siedzący 2 bloki dalej nie knuje czegoś z koleżkami z drugiej strony globu? Tego nie wiem, ale wierzę, że im szybciej powstanie jakaś sieciowa globalna policja tym bezpieczniej będzie mi działać w sieci – płacić w niej rachunki, robić zakupy, bawić się i uczyć.

Tak samo martwię się o moje dzieci czy w ogóle pokolenia następne – nie chcę żeby jakiś człowiek mógł im zagrozić tylko dlatego że z powodów dla mnie niezbyt jasnych nie powstanie system identyfikacji i namierzania cyberprzestępców.

Portret użytkownika archetwist

Powszechne poczucie ryzyka

Powszechne poczucie ryzyka jest sztucznie podsycane, a w każdym razie nie odzwierciedla rzeczywistości. Dlatego właśnie nie trzeba konstruować dodatkowych, zakrojonych na szeroką skalę, zabezpieczeń. Wolę by internet był chaotyczną, niekontrolowaną przestrzenią. Bezpieczeństwo jakie daje śledzenie ruchów różnych osób w sieci jest moim zdaniem iluzoryczne. Jeśli ktoś będzie chciał przygotować zamach, to zrobi to i bez internetu. Nie widziałem żadnych danych, żadnych badań, które dowodziłyby, że internet wpływa na zwiększenie liczby zamachów. A Ty widziałeś?

Co do argumentu, że i tak na co dzień jesteśmy śledzeni, to po pierwsze chciałbym żeby internet NIE był pod każdym względem podobny do “rzeczywistości”, a po drugie to jest on mocno przesadzony. Niedawno używał go burmistrz pewnego amerykańskiego miasta – przekonywał ludzi, że każdy powinien mieć w domu kamerę monitorującą jego poczynania, ponieważ i tak na co dzień nie ma prywatności. Nie zgadzam się z tym – nawet w sferze publicznej prywatność do pewnego stopnia istnieje (jeśli spacerując po ulicy postaram się by to, co chcę powiedzieć usłuszała tylko jedna osoba, to zapewne nikt inny tego nie usłyszy).

Osoby które, jak piszesz, wykorzystują “przestrzeń” internetu w sposób wątpliwy moralnie, szkodę mogą wyrządzić tak naprawdę w tzw. “realnym świecie”. Czy jeśli wiadome jest, że złe zamiary powstają w “przestrzeni” ludzkich umysłów, to znaczy, że państwo powinno mieć możliwość monitorowania naszych myśli?

P.S. I nie martw się tak o te dzieci ;) . Ostatnio dostatecznie się o nie martwią media wszelakie – co to będzie, w jakich czasach przyjdzie żyć naszym biednym pociechom, na pewno będzie strasznie itp. Nie będzie straszniej niż bywało (no, pominąwszy czasy za ok. 5000 lat, kiedy Ziemię strawi Słońce, lub inne takie atrakcje).

Portret użytkownika palik

to ci się spodoba

http://wiadomosci.onet.pl/…ioskart.html

chciałem na jabbera wysłać ale nie dało się (błąd jakiś…)

-- drupal w akcji? http://palikowski.net http://basoofka.net

Portret użytkownika archetwist

Widziałem, ale nie

Widziałem, ale nie zdążyłem jeszcze przeczytać. Odłożone :) .

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.