Kopiąc w sieci
Wczoraj ukazał się w Wired bardzo ciekawy artykuł twórcy Blowfish, Bruce'a Schneiera na temat tzw. data mining czyli przechwytywania i analizowania dużej liczby danych krążących m.in. w internecie, które miałoby prowadzić do namierzania potencjalnych sprawców aktów terrorystycznych: Why Data Mining Won't Stop Terror.
Schneier podnosi ważną kwestię kompromisu między poziomem zabezpieczeń a prywatnością - uważa mianowicie, że dziś nie poświęca się prywatności w zamian za bezpieczeństwo, ale w zamian za nic (zapewne ma na myśli głównie USA). Dowodzi, że nawet niewyobrażalnie dokładny system przeznaczony do data mining i tak generowałby niewiarygodną ilość fałszywych alarmów, powodując zamieszanie i pożerając ogromne fundusze konieczne do sprawdzenia owych alarmów.
Autor uważa, że wyciąganie z sieci milionów ludzkich powiązań, działań i wypowiedzi, tych które mogą wskazywać na przygotowywanie ataku terrorystycznego jest niezwykle trudne. Sam postanowiłem jednak popatrzeć na internet oczami tych, którzy odczuwają pociąg do monitorowania jego użytkowników, co stało się tym prostsze, że pojawiły się właśnie informacje jakoby Google zamierzało udostępnić internetowy kalendarz-terminarz. Jak znam Google na pewno będą tam takie możliwości jak synchronizowanie danych o spotkaniach i zadaniach z innymi użytkownikami. Krótko mówiąc - raj dla terrorystów i raj dla ich tropicieli. Popatrzmy:



P.S. Podziękowania dla Palika za nakierowanie na artykuł.
nie ma za co
wkrótce powstaną sztuczne inteligencje, które rozpoznają o wiele dokładniej czy wpis do takiego kalendarzyka jest tylko żartem, czy może jednak odpowiada danemu wzorcowi… ale jaki terrorysta używałby google?! problem w tym że są narzędzia które uniemożliwiają namierzenie takich grup – czy to nie jest zagrożenie?
A może by tak
wkrótce powstaną sztuczne inteligencje Wkrótce to znaczy kiedy? Jutro, pojutrze, za rok? ;) A niewydolne kopacze danych wprawiane są w ruch już dziś.
czy może jednak odpowiada danemu wzorcowi Właśnie o problemie z wzorcami jest ten artykuł Schneiera.
problem w tym że są narzędzia które uniemożliwiają namierzenie takich grup – czy to nie jest zagrożenie? Nie mogę Ci zaglądnąć do głowy – czy to nie jest zagrożenie? A może planujesz jakiś atak terrorystyczny, a może chciałbyś planować, a może to, a może tamto. Dla tych “a może” poświęca się przestrzeń wolności, która jest trudniej uchwytna, ale za to bardziej cenna.
Do tej pory wychodziło się z założenia, że większość obywateli nie stanowi zagrożenia. Teraz niektórzy chcieliby monitorować wszystkich, tak dla pewności. To tak jak w haśle “najpierw strzelaj, a potem pytaj”, czyli “najpierw pozbaw go prywatności, a potem sprawdź czy słusznie”. Jeśli możemy wszystkich obywateli pozbawić tego jednego prawa, to czemu nie innego? Może zlikwidować wolność zgromadzeń? A może domniemanie niewinności? Czy ktoś może uczciwie powiedzieć, że domniemanie niewinności nie zwiększa w jakimkolwiek stopniu liczby przestępstw? Gdyby tak prewencyjnie wszystkich wsadzić do więzienia, to na pewno niebezpieczeństwo zamachu spadłoby do zera. Oczywiście na zewnątrz więzienia, bo wewnątrz pewnie by wzrosło ;) .
wkrótce
myślę że za 10–15 lat jak dobrze pójdzie :)
nie żebym się zgadzał czy nie zgadzał, nie da się tego zweryfikować, ani mi nie w głowie uważanie się za autorytet w tak skomplikowanej dziedzinie, ale np. w newsweeku ostatnim jest wywiad z Ian'em Pearson'em w którym dość sporo jest takich przypuszczeń…
Co do czytania w myślach, to raczej słabe porównanie. Mam dziennie kilka zbrodniczych myśli, najczęściej dotyczących znanych polityków albo np. gwiazd puszczanych w radio, ale nie sądzę że to mnie kwalifikuje jako potencjalnego zabójcę. Tak samo nie kwalifikuje kogoś kto z zapałem dyskutuje na forum że chętnie by wybił wszystkie kaczki czy trędowatych w Polsce…
Ale trochę co innego człowiek li tylko planujący w myślach jakiś zbrodniczy akt, a co innego grupa ludzi która zyskała możliwość bezproblemowego komunikowania się i koordynowania działań z dowolnego miejsca w świecie. Dlaczego oni mają mieć przewagę technologiczną? Mamy odwrócić się plecami do potencjalnego przeciwnika i liczyć na to że jednak nie wykorzysta tej przewagi?
Pewnie że mi się to nie podoba – ale czy zaniechanie jakichkolwiek działań mających na celu inwigilację takich grup na wszystkich możliwych płaszczyznach jest sprytne? Ważniejsza jest nasza prywatność czy życie?
Czasów sobie nie wybieramy, ale możemy zawsze próbować je zmienić na lepsze – chętnie zgodzę się na inne rozwiązanie problemu jeśli ktoś wymyśli lepszy sposób, a na razie, chciał nie chciał, radzę się przyzwyczaić …
jeszcze mi tak przyszło do głowy – czy świadomość tego że nasze działania mogą być obserwowane nie ma czasami pozytywnych skutków? (przykładowo nie zrobię czegoś nielegalnego z obawy że mnie przyłapią?)
Ku uciesze wszystkich spy-crawlerów – osama bin laden wtc boeing pilot i te de…
Precedens
Monitorowanie wszystkich to niebezpieczny precedens. Analogia ze zlikwidowaniem domniemania niewinności jest moim zdaniem jak najbardziej uprawniona.
no cóż
Rutynowa kontrola drogowa to też trochę wyraz założenia że jesteś winny, a nikt się jakoś nie gorączkuje :). Na pewno czułbym się dziwnie gdybym wiedział że codziennie przy wyjeździe z domu (łączeniu się z netem) mój samochód (łącze) jest kontrolowany, ale skoro jestem niewinny to chyba mi by to nie przeszkadzało, o ile nie traciłbym przez to czasu czy funkcjonalności.
Oczywiście trzeba wyjść z założenia że kontrola byłaby dla wszystkich jednakowa i bezstronna – i tu wydaje mi się że leży największa trudność w realizacji. Kto miałby gromadzić logi i kto miałby do nich dostęp – oto jest pytanie. Właściwie to bardziej się boję obecnej sytuacji – kiedy informacje są słabo chronione, ma do nich dostęp nie wiadomo kto i nie wiadomo co z tym robi…
Przy okazji – zapraszam na srpl gdzie jest wywiad z Wojciechem Orlińskim, który nieco nawiązuje do tego tematu. Stwierdza np. że dzisiejsza dowolność i anonimowość w sieci jest spowodowana tym, że rządy i korporacje same zostały zaskoczone rozwojem internetu… i pewnie tak po części jest. Natomiast niedługo Hyde Park się skończy :)… ja natomiast mam przeczucie, że sprawy zaszły za daleko i wolności nie da się tak łatwo odebrać więc powstanie jakaś alternatywa, podziemie albo realizowane software'owo (szyfrowane prywatne sieci p2p) albo wręcz sprzętowo (globalna sieć bezprzewodowa, coś jak cb radio internetu)…
No ale zobaczymy :)
Rutynowa kontrola drogowa
Rutynowa kontrola drogowa to też trochę wyraz założenia że jesteś winny, a nikt się jakoś nie gorączkuje :).
Po co wymyślono tajemnicę korespondencji? Czyżby była to jakaś fanaberia pradawnych anarchistów, myślących nierealnie i gotowych wpędzić państwo w poważne kłopoty? Raczej nie. Prawo do prywatności i prywatnej wypowiedzi jest prawem każdego człowieka. Data mining i temu podobne pomysły je podkopują. “Nie, nie czytamy pańskich listów, tylko robimy sobie zawsze ich kopię. Tak na wszelki wypadek”.
Przechwytywanie i przechowywanie danych krążących w sieci przez jakieś organa państwowe powinno być możliwe jedynie w takich sytuacjach, jak w przypadku rewizji (czyli uzasadnione podejrzenie, nakaz). Koniec, kropka.
Jeśli ktoś lubi się obnażać publicznie (mentalnie), to jego sprawa, ale to nie daje innym prawa do zmuszania do tego samego także tych, którzy niekoniecznie wierzą we wszechobecne apokaliptyczne wizje. Albo w to, że inwigilacja zapewnia lepszą ochronę.
Jeśli zapewnia, to proponuję stworzyć “oazy bezpieczeństwa”, w których inwigilacja i bezpieczeństwo mieszkających tam obywateli będą stać na najwyższym poziomie. Tam policja mogłaby mieć szersze uprawnienia. Ciekawe ile procent społeczeństwa zgodziłoby się na takie, jasno postawione, warunki.