polska kultura gorsza?

Taki temacik trochę prowokatorski…

dlaczego polska kinematografia wypuszcza średnio jeden dobry film rocznie?

Czy tej jeden rocznie film jest rzeczywiście dobry, czy może z litości go chwalimy bo nic lepszego nikt nie kręci, ale w porównaniu do reszty świata i tak jest cienki?

Dlaczego polska muzyka niezależna jest (imho oczywiście) w o wiele lepszej kondycji, i na wyższym poziomie niż polskie niezależne kino? Może chodzi o koszty? Może kiedy robienie filmów potanieje (bo robienie muzy chyba mocno potaniało od kiedy można mieć w pececie półprofesjonalne studio wydając parę tysięcy złotych na sprzęt i programy) to będzie lepiej?

No i co właściwie dobrego widzieliście z polskich filmów a słyszeliście z naszej rodzimej muzyki?

Ostatnio w tv puścili zmruż oczy… zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie… mądry, śmieszny, mało patośny (już słyszę śmiech twista na to słówko)… polecam

z muzy jest łatwiej coś polecić – sporo dobrego się słyszy… ostatnio np. Pink Freud, Robotobibok, Skalpel, Lech Janerka od zawsze dobry, Flapjack, Guess Why – jest dobrej polskiej muzyki na tony :)

Portret użytkownika archetwist

polskie kino

Czy tej jeden rocznie film jest rzeczywiście dobry, czy może z litości go chwalimy bo nic lepszego nikt nie kręci, ale w porównaniu do reszty świata i tak jest cienki?

Ja tak mam, że trudno mi chwalić coś, co mi się nie podoba. Więc jeżeli chwalę Komornika Feliksa Falka, to szczerze i nie przykładając do niego jakiejś specjalnej, na polskie warunki stworzonej, miary.

To był kawał dobrego kina. Dobry scenariusz, reżyseria, muzyka (aż dziw, że reżyser nie bał się umieścić tak nowoczesnej muzyki), a także trzy rzeczy, z którymi – moim zdaniem – polskie kino ma najczęściej kłopot, czyli dialogi (pierwszy od dawna film, w którym dialogi nie są ani drętwe, ani sztucznie młodzieżowate), zdjęcia (wreszcie niestatyczna kamera, niedosłowność, ujmowanie w kadrze nie tylko głównego przedmiotu, ale i czegoś co wzbogaca obraz) i montaż.

Dlaczego polska muzyka niezależna jest (imho oczywiście) w o wiele lepszej kondycji, i na wyższym poziomie niż polskie niezależne kino?

Nie znam polskiej muzyki. Jaka jest “na codzień”, to każdy widzi, a na tej “od święta” zwykle się zawodzę. Zawsze gdy sięgnę po coś, co właśnie zostało zrecenzowane jako nowe brzmienie w polskiej muzyce, ciekawy eksperyment itp. okazuje się, że jest to prymitywna kopia britpopu i tego typu gatunków. Sądząc po tym co słyszałem, większość polskich muzyków (w każdym razie tych, którzy docierają przez media) jeszcze nie słyszała o czymś takim jak fusion, electronica, ambient itp. itd.

Z drugiej strony, skoro ja słyszałem takie brzmienia, to i muzycy powinni. Z tego wnoszę, że jakoś nie mogą się przebić. Może to kwestia tego przesławnego “rynek tego nie chce” i takich tam bzdetów, które wygłaszają ludzie z kierownictw stacji radiowych i telewizyjnych. Mamy za dużo mediów, które nadają to samo. Zbyt mała dywersyfikacja ;) .

Co do polskiego niezależnego kina, to najpierw wolałbym obejrzeć trochę dobrego polskiego zależnego kina. Cienko u nas zwykle z dialogami i montażem. Nasi filmowcy powinni jednak trochę się nauczyć od Amerykanów. Tak zrobił Polański, więc to nie dyshonor.

Myślę jednak, że za tragicznym poziomem polskiego kina stoją głównie różne koterie, środowiska decydujące o tym kto dostanie pieniądze na film (i jaki). Taki obraz się przynajmniej wyłania gdy posłuchać filmowców w nieco mniej oficjalnych okolicznościach, np. w programie Kinorozmównica Krzysztofa Kłopotowskiego (teraz program nazywa się inaczej i zmienił stację). Poza tym w polskiej “rozrywce” nie należy być chyba zbyt dobrym – podobno ludzie, którzy osiągnęli jakiś sukces na tzw. Zachodzie, nie są u nas mile widziani.

No i co właściwie dobrego widzieliście z polskich filmów a słyszeliście z naszej rodzimej muzyki?

Z filmów – Komornik i Vinci. Z muzyki – prócz, znanego już chyba wszystkim, Możdżera – nic.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.