Witryna nie jest już aktualizowana. Zapraszam na:

user warning: Unknown column 'source' in 'where clause' query: SELECT rid FROM path_redirect WHERE source = 'node/239' AND language IN ('', '') ORDER BY language DESC, source DESC, rid DESC in /home/archekrk/public_html/letwist.net/sites/all/modules/path_redirect/path_redirect.module on line 437.

Larry Krówek mówi: Gentoo

Poszukiwań idealnej dystrybucji Linuksa ciąg dalszy. Ubuntu miało swój czar, gdy jeszcze nie było tak obrzydliwie popularne. Ma dopracowany interfejs, ale niestety nie jest demonem szybkości. Debian, kultowy Debian, jest za to jednak zbyt w tyle jeśli chodzi o nowsze wersje programów w repozytoriach.

Trzeba się więc było rzucić na szerokie wody i zainstalować Gentoo. Miałem już z nim kiedyś do czynienia, ale za sprawą problemów z kartą dźwiękową, zrezygnowany, wróciłem do Windows. Jednak linuksowy świat przez ten czas się trochę zmienił i Gentoo, po półtoradniowej instalacji (tak, przesławna parodniowa instalacja) jest już na pokładzie. Zobaczymy jak z tą szybkością. Wszystkie programy są kompilowane, więc oczekuję, że zmiana będzie zauważalna.

Niewątpliwym plusem jest emerge, bardzo wygodne narzędzie do pobierania i instalacji oprogramownia, radzące sobie nawet z takim szorstkim traktowaniem jak wyłączanie za pomocą Ctrl + C (po ponownym uruchomieniu wznawia instalację od ostatniego niepobranego albo nieskompilowanego pakietu).

Instalacja systemu polega na uruchomieniu komputera z płytki "live", odpaleniu linksa (tekstowa przeglądarka) spod konsoli, zapoznaniu się z obszerną dokumentacją i rozpoczęciu działań zmierzających nieuchronnie do uwieńczenia wysiłków sukcesem. Najlepiej rozpocząć ją wieczorem, by przez noc, gdy śpimy, pobrały się i skompilowały główne pakiety. Gdy wejdziemy w fazę alfa zapewne będzie się już (już?) kompilować Gnome.

Instalacja jest, jak na dzisiejsze czasy, niezmiernie długa. Tak wiele cennych chwil poświęciłem chyba tylko Windows 95 instalowanemu z 40-paru dyskietek. Z drugiej strony otrzymujemy system "szyty na miarę", nie jest wymagane pobieranie 700-megabajtowego obrazu płyty instalacyjnej (obraz "minimalny" ma tylko nieco ponad 50 MB), zawierającego wiele niepotrzebnych nam programów. Dużo zależy również od szybkości połączenia internetowego.

Kolejne wieści z frontu (być może) niebawem.

Gentoo

Jaki masz sprzęt? Sam się zastanawiałem nad instalacją Gentoo, ale nie mam pojęcia ile instalacja może mi czasu zabrać. Mam Pentium4 1.4ghz i 512mb ram. PS. Ubuntu wciąż jest świetne ;)

archetwist's picture

A taki sprzęt

Athlon 2600 XP, 512 MB DDR, dysk Seagate S-ATA 7200 rpm i łącze 128 kilobitów

wstępna instalacja (partycjonowanie itp.): 20 min. portage: 30 min. (bez dodatkowej aktualizacji – tego by jeszcze brakowało) serwer x-ów: niestety nie śledziłem, ale pare godzin gnome: j.w.

X-y plus Gnome to jakieś 6–8 godzin. OpenOffice leci już od około 3 godzin, ale kompilację zapewne spowalnia to, że jednocześnie siedzę pod Gnome.

Wszystko to czasy orientacyjne ;) . Możesz sobie trochę oszczędzić zachodu kopiując config jądra z płyty instalacyjnej. Ja tak zrobiłem i w konfigurowanie kernela bawiłem się posiadając już środowisko graficzne.

P.S. Na forum gentoo.pl albo gentoo.org widziałem wątek, w którym różni ludzie porównywali czasy instalacji. Spróbuj poszukać.

U mnie na odwrót..

…Z gentoo przesiadłem się na ubuntu. Jetsem zadowolony wszystko mam od ręki bez potrzebny czekania za kazdym razem na kompilację :))

pzdr grieco

Powodzenia

Trzymam kciuki, Gentoo uzywam od jakiegos roku. Probowalem juz wielu innych dystrybucji ale nie znalazlem nic bardziej plastycznego od niego.

<a href=“http://­iis.pwsz.elblag­.pl/~iis5702/gra­fika/kde.jpg”>Scre­enshot mojego pulpitu</a>

<strong>Gentoo – build your own excitement</strong>

Post Scriptum

p.s. Kompilowanie OOfice to nie jest dobry pomysl ;) IMHO lepiej emerge openoffice-bin, chyba ze ktos jest totalnym maniakiem kompilacji

Comment viewing options

Select your preferred way to display the comments and click "Save settings" to activate your changes.