Jasminum
Najnowszy film Jana Jakuba Kolskiego, który wszedł na ekrany pare dni temu, jest dla widza polskich filmów ożywczy. Nareszcie mądry, jednak pozbawiony dydaktycznego swądku, optymistyczny film (tutaj bardzo przypomina mi "U Pana Boga za piecem").
Jego wyjątkowość i urokliwość polega w dużej mierze na poetyckości - żyjący w zakonie o surowej regule, pachnący czereśnią, śliwą i czeremchą mnisi, mnich-kulturysta, mnich-kinoman oraz lewitujące kaczątka to tylko niektóre przykłady. Sugestywność Jasminum jest tak wielka, że pierwsze sceny chłonąłem z zapartym tchem, czekając tylko czym jeszcze zaskoczy mnie wyobraźnia twórcy (Kolski jest także autorem scenariusza).
W parze z przeogromną wyobraźnią idzie świetna realizacja - Gajos, Ferency i Pieczyński są w najlepszej formie, wyzbyci nawet swoich aktorskich manier, grający prawdziwie i subtelnie. Błyszczy też młoda, niezrównana Wiktoria Gąsiewska, bezpretensjonalnie grająca Eugenię (prosi żeby nie zdrabniać!). Zwracają uwagę, często u nas zaniedbywane, zdjęcia i montaż. Ferency, czyli brat Kleofas, filmowany zza niebieskiej szyby witraża, Natasza - konserwatorka obrazów, a po pracy twórczyni perfum (w tej roli Grażyna Błęcka-Kolska, której miły, trochę dziecinny głos, kontrastuje ze zdystansowanym, nieco krytycznym spojrzeniem) - zerkająca na krzątających się po podwórku braci przez uchylone okno, rzucające na nich snop światła.

- Brat Zdrówko
Na nakręcenie Jasminum Kolski miał 28 dni i to, paradoksalnie, mogło pomóc filmowi, w którym wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Choć jaśminowa opowieść jest pełna ciepła, uniknęła na szczęście przesłodzenia i przeszarżowania bajkowością. Myślę, że duża w tym zasługa montażu, który niejako łamie potencjalnie słodzące sceny ujęciem z zupełnie innej bajki.
Żyje więc w biednym klasztorze pięciu mnichów, czekających na spełnieniu się przepowiedni o świętym. Żyją swoim powolnym, codziennym rytmem, który przerywa im pojawienie się konserwatorki wraz z córką. Jak się później dowiemy, to dziecko właśnie, a właściwie miłość do niego, wyzwala świętość. Przeor zajęty był analizowaniem tras codziennych spacerów "pachnących mnichów", konserwatorka - poszukiwaniem idealnego afrodyzjaku i naukowym analizowaniem zapachów, sami pachnący mnisi wreszcie - poszukiwaniem świętości, tymczasem okazuje się, że tak naprawdę najważniejsze jest samo życie, proste, widziane oczami dziecka. Cuda są bliżej niż wydaje się bohaterom filmu.

- Eugenia i królik
I, choć ważne są rzeczy proste, to odpowiedzi same w sobie prostymi nie są - nie dostajemy tu hollywoodzkiego zakończenia, w którym dziewczynka zostaje adoptowana przez jednego z mnichów, inny wyrusza w świat z kobietą, którą opuścił 20 lat temu i tak dalej. Nie, swoją wartość ma też bycie konsekwentnym, czyli w tym przypadku życie zakonne. Nie zawsze zmiana jest najlepszą z dróg.
Jeśli nie poczuwasz się do obowiązku cierpienia w kinie, wtedy Twoim obowiązkiem jest zobaczyć Jasminum!


Jakiś czas temu widziałem
Jakiś czas temu widziałem zwiastun tego filmu w kinie. Z całego bloku reklam zapamiętałem tylko ten – świetnie ta dziewczynka opowiadała… Się zastanowię jeszcze czy pójść :)
Tu się nie ma co
Tu się nie ma co zastanawiać
jasminum
jak przyjechałem do polski to już nie grali tego w naszych kinach w tychach . kto wie gdzie to graja gdzieś blisko … j.j. kolski the best !!!!!!!
obejrzałem
i jak tylko się skończył miałem ochotę obejrzeć jeszcze raz. daaaaaawno nie było takiego przypadku. Ciężko powiedzieć czemu, ale JJK robi takie kino że inne filmy (nie tylko polskie) przy nim wydają się blade, głupie, płytkie…
jeszcze raz
To ze mną, jako z kinomanem, nie jest tak źle – mógłbym wskazać jeszcze pare albo parenaście nie-dawnych filmów, które obejrzałbym jeszcze raz. Choć niewątpliwie Jasminum jest wyjątkowo urokliwe.
Do gościa z Tychów: niestety nie mam pojęcia gdzie film jeszcze leci.
Title
Hi
cialis free sample
purchase cialis , cialis free sample ,
cialis generic viagra
cialis , cialis , cialis generic viagra ,