Pamiętnik

On - zwariowany biedak z południa Stanów, ona - dobrze ułożona panna z bogatego domu. Poznają się na wakacjach, są młodzi, hormony buzują, zauroczenie przeradza się w prawdziwą miłość. Na przeszkodzie ich związkowi stają jednak jej rodzice. Znacie to? Jeśli zdecydujecie się obejrzeć film Nicka Cassavetesa, będziecie zmuszeni wysłuchać tej opowieści jeszcze raz.

Do filmu Cassavetesa podszedłem z uwagą. Spodziewałem się inteligentnego kina o ludziach. Pamiętnik to jednak niewiele więcej niż do przesady ckliwa historia z wyświechtanym morałem. Moje wątpliwości wzbudził już sam początek filmu - zapatrzona w dal staruszka i nadlatujące nad jej okno ptaki. Kilka ujęć później owej staruszce tytułowy pamiętnik zaczyna czytać współmieszkaniec z domu starców. Nie trzeba być geniuszem by domyśleć się związku tej dwójki z młodymi i tragicznymi bohaterami pamiętnika - namiętnymi kochankami. Zresztą zaskoczeń nie będzie tu w ogóle.

Mocną stroną filmu jest natomiast emocjonalność opowieści - łzę uronić nietrudno, więc może on zadowolić widzów, którzy mają akurat ochotę by bez reszty się roztkliwić. Niestety będzie to raczej roztkliwienie w stylu powieści Harlequina. Nieco blasku wnoszą ciekawa Gena Rowlands w roli staruszki oraz wyrazisty południowiec Sam Shepard w roli ojca młodego kochanka. Przyjemne są także zdjęcia, choć i tu nie uniknięto przesady - biała łódka płynąca po jeziorze wprost pokrytym łabędziami.

Co jeszcze znajdziecie w tym filmie? Sceny miłosnych uniesień, trudnych wyborów (rodzice czy ukochany, ten ukochany czy tamten), przełamania się dotychczas nieustępliwej matki, uroków życia w amerykańskiej societé, cięzkiej doli południowca, itp.

Banał goni banał aż do końca, a wspomnianym morałem jest oczywiście tradycyjne "miłość zwycięży". Pewną wartością jest natomiast, że reżyser przeszedł od standardowych młodych kochaków do równie namiętnej starszej pary. Zwykle tylko Ci pierwsi interesują twórców. Ale czy to, że Cassavetes "dopieścił" starsze roczniki jest wystarczającym powodem by oglądać dwie godziny przelewającej się po ekranie słodyczy? Moim zdaniem nie.

werdykt
fajność: 2 wybitność: 1
cytat
A teraz powiedz, że ty też jesteś ptakiem
tytuł oryginału
The Notebook
Pamiętnik
Pamiętnik

Bardzo przychylna opinia

Film widziałem dosyć dawno, ale pamiętam że nie mogłem go “zmęczyć” do końca.

Opowieść o miłości – tak, ale skrojona na miarę nie tyle wrażliwego, kulturalnego człowieka, co raczej, mówiąc złośliwie, prostaczka. Takimi produkcjami jesteśmy wciąż zalewani z radia i telewizji.

Łzy? Polski zespół o takiej nazwie opowiada o miłości na podobnym poziomie. Czy przekonywająco i na poziomie o miłości śpiewaja większość obecnych polskich wokalistek? Czy może jest to żałosna karykatura ludzkiej emocjonalności? Oba przypadki zasługują na określenie “na granicy sztuki, czyli kicz” i jeśli kogoś to wzrusza, to pogratulować.

Słodycz? Taką słodycz wielu ludzi widzi w twarzy Britney Spears i chyba nie musze pisać nic więcej.

Nie pozostaje mi już nic jak wrócić okopów i resztkami sił bronić się przed zaciekłymi atakami między innymi “Pamiętnika”. O recenzji powiedziałbym eufemistycznie jak w temacie, a do autora: “Ludzie! Opamiętajta się!”.

portret użytkownika archetwist

Bardzo przychylny komentarz ;-)

Bardzo przychylna opinia? Żartujesz? Przecież z mojego tekstu sączy się złośliwość ;) . To, że przy okazji odnalazłem pewną wartość w tym filmie, nie znaczy, że ogólna jego ocena jest dobra.

Co do “jeśli kogoś to wzrusza, to pogratulować” – wzrusza nie jak mądry wiersz, tylko na prostym emocjonalnym poziomie. Wzrusza tak jak Harlequin wzrusza niektóre panie. Kiedy ludzie mówią “wyciskacz łez” przyznają, że ów “wyciskacz” jest dobry w wywoływaniu emocji, co nie znaczy, że jest wartościowy pod względem intelektualnym czy artystycznym. Nie rozumiem więc co miałoby być wstydliwego we wzruszeniu. Że głupie filmidło, to inna sprawa.

Z tymi emocjami to muszę polemizować :)

Przecież to co myślimy i czujemy zależy od tego, jacy jesteśmy i jak kształtujemy siebie przez kulturę, chociaż patrzymy, czytamy czy słyszymy to samo.

Odchodząc nieco od sprawy wiemy wszyscy, że są ludzie naprawdę prymitywni, niestety są, i mało interesujące jest chyba dla pozostałej reszty co ich podnieca, wzrusza czy rozśmiesza, bo może to u normalnego odbiorcy wywołać zgoła odmienne reakcje typu obrzydzenie, zażenowanie, troskę itp.

Jasne że “Pamiętnik” nie jest taką skrajnością, ale nie sposób uciec od oceny pod takim kątem “dwóch godzin przelewającej się po ekranie słodyczy”, która według moich norm oceny, i nie jeden krytyk podejrzewam za mną powtórzy, jest w istocie gorzkim rozczarowaniem wtórnością, banalnością i najprostszymi zabiegami artystycznymi w każdej warstwie omawianego utworu. Widziałem trochę już filmów w życiu i powiem, że z ich perspektywy “Pamiętnik” to pusta historyjka, niczym nas nie wzbogacająca, odwołująca się do prostych odruchów emocjonalnych, którymi kulturalny człowiek jest raczej zażenowany. Krótko mówiąc: miernota i tak należałoby ten film ocenić albo w ogóle nie zaprzątać sobie nim uwagi, chociaż milczenie też może wiele zaszkodzić tym, którzy widzą w nim większą wartość.

portret użytkownika archetwist

Chcesz mi powiedzieć, że

Chcesz mi powiedzieć, że jako człowieka kulturalnego i oczytanego Twoich emocji nie jest w stanie poruszyć nic prymitywnego? To mylny pogląd. W terapii i profesorowi zdarza się płakać nad zabawką, którą ukradł mu w zerówce przebrzydły kolega.

Emocje nie będą się dostosowywać do Twoich wymagań. Inna sprawa, co z nimi zrobisz. I właśnie biorąc to pod uwagę oceniłem “Pamiętnik”. Również uważam (co zresztą napisałem w tekście – zdajesz się tego nie zauważać), że jest banalny i do bólu wtórny, ale przyznaję, że może być skuteczny w wywoływaniu emocji. U Ciebie nie wywołał? OK, ale nie jest to sprawa, której intelektualna ocena może coś wnieść. Emocje po prostu są i tyle.

Jeśli nie dość schlastałem ten film, to mogę tylko powiedzieć, że mi przykro. Myślę jednak, że schlastałem dostatecznie ;) .

Chciałem jedynie

Chciałem jedynie podkreślić, że człowiek kszałtuje swoją wrażliwość. I tak nie od razu spodoba nam się Chopin, ale kiedy to już nastąpi, może nam się przestać podobać Doda, choćby nie wiem jak wzruszająco śpiewała, bo to już nie ten poziom percepcji. Chodzi tu rzecz jasna o zespoloną ocenę intelektualo-emocjonalną, bo człowiek jest w istocie taką istotą, a rodział na te dwie sfery jest z całą pewnością względny w przypadku odczuwania sztuki.

Co do recenzji to zostawmy już tę kwestię. Przytoczę tylko wypowiedz pewnego krytyka filmowego na temat filmu “Nagi instynkt 2”. Stwierdził on, że o ile jedynka była do zaakceptowania w swoim gatunku, o tyle w porównaniu z nią oglądanie dwójki dawało taki rezultat, jak porównanie jedzenia z następującym po nim wymiotowaniem :). Niby składniki te same (Sharon Stone) ale smak już nie ten… Tyle na temat wtórności i robienia czegoś z pobudek czysto finansowych. Pozdrawiam.

umh..

nie moge szczerze mowiac powiedziec ze to banal czy inne takie .. Mi sie podobalo. Piękne i nierealne. Można uronić łzę. Piękne i nierealne. Może faktycznie banalne… Ale piękne.

Kiedyś obejrzałem ten

Kiedyś obejrzałem ten film. Nie mogę powiedzieć, że mi się podobał, że był piękny. Po prostu nie lubię w kółko tego motywu z rodzicami dbającymi o swoje dzieci, a miłością dwojga młodych ludzi.

Bo ludzie dużo mówią. Filozofia i Religia

portret użytkownika archetwist

Pal sześc motyw, kiedy

Pal sześc motyw, kiedy realizacja jest nie za dobra ;-) .

design www drupal

umh..2

schlastaj sobie ten film jeszcze, ale jak Ci sie nie podoba to lepiej nie ogladaj bo zepsules mi humor tymże komentarzem ;]

portret użytkownika archetwist

Kolejność wygląda

Kolejność wygląda tak:

oglądam → stwierdzam, czy mi się nie podoba → opisuję wyniki

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.